Rozterki duszy i serca pragnienia

ŻYCIE SEKSUALNE MRÓWEK

  

 Przyglądając się mrówkom widzimy,jak ciągle biegają swoimi korytarzami w mrowisku tam i z powrotem,niby bez sensu,ale co my możemy o tym wiedzieć i niczego się nie dowiemy patrząc jedynie na nie.

     -Moja babcia mawiała;"mrówka też stworzenie Boże i nie każdy nią być może"Ja tam mrówką nie chciałabym być-myślałam,to wstrętne jadowite robactwo i łatwo to rozdeptać.

    -Mając naście lat podsłuchałam rozmowę mojego starszego brata ze swoimi kumplami,mówili coś o życiu seksualnym mrówek.Też mi temat,pomyślałam i nie rozumiałam z czego tak się śmiali wymieniając imiona starszych koleżanek z podwórka.Przyszedł czas,że się dowiedziałam,co znaczyło to "życie seksualne mróweczek."

      -Często słyszałam w swoim otoczeniu o mrówkach;mrówki na granicy,mrówki na lotnisku,w samolocie,mrówki na bazarze.Dlaczego tak wszystich interesują mrówki,czyżby jakaś plaga,ale co to mnie może obchodzić,pomyślałam i nawet nie pytałam nikogo co z tymi mrówkami.

Wszystko w swoim czasie,więc przyszedł czas,kiedy zrozumiałam,że chodzi w tym wszystkim o ludzi,a nie o żadne mrówki.Zapewne ktoś kiedyś znalazł podobieństwo w charakterze człowieka i mrówki,dlatego te porównania w różnych sytuacjach życiowych. 

Wszystkie samice mrówkowatych  są zdolne do rozrodu. Jednak robotnice, to typowe singielki, które nie czują się powołane do macierzyństwa i poświęcają się karierze zawodowej. Czyli harują w mrowisku, zamiast latać na podryw.
    Kiedy jednak w mrowisku rozwiną się uskrzydlone samce i samice, zaczyna się rujka godowa. Bo młodzież, jak to młodzież musi sobie polatać. Wychodzą więc z gniazda i roją się w powietrzu. W czasie tego lotu dochodzi do kopulacji między samcami i samicami z różnych gniazd -stąd zapewne wzięło się określenie „przelecieć kogoś”. Żeby znaleźć partnera godowego w tym wielkim świecie, muszą najpierw natrafić na feromony i nimi się upoić. Znajdują się na szczęście po zapachu i dalej już wiadomo.

Tak naprawdę nie chcę pisać o życiu seksualnym mrówek,ale przypomniało mi się to i wywołało dziwne skojarzenia,kiedy zobaczyłam dziś pewien obrazek.

           Wracałam do domu wczesnym popołudniem i zobaczyłam,że za ogrodzeniem, na niezamieszkanej posesji leży młody mężczyzna.Łypnęłam okiem i rozejrzałam się czy kogoś nie ma w pobliżu,bo samej to tak jakoś nie było mi w smak,żeby podejść i go oglądać.Nie mogłam jednak przejść obojętnie,bo co jeśli zasłabł,albo gorzej.Brama była otwarta,więc  powolutku zbliżyłam się do leżącego i zobaczyłam setki mrówek łażących po nim,bo właśnie leżał na mrowisku.Wydawało się jakby był martwy,bo zupełnie nie reagował,a mrówki właziły mu w najbardziej intymne miejsca.Najbardziej oblegane były uda,a że był w krótkich spodenkach,to bez trudu wędrowały sobie w głąb lasu.

Zmroziło mnie i nie ukrywam,że przestraszyłam się,bo to nic przyjemnego znaleźć nieboszczyka.Nerwowo wyciągnęłam telefon z torebki i już chciałam dzwonić na policję,ale w tym momencie sama siebie skarciłam;-no i co powiem?! Podeszłam jeszcze bliżej i pochyliłam się,a wtedy umarlak coś zachrypiał i poczułam okropny odór alkoholu,oraz czegoś o zapachu wymiocin.Odskoczyłam z obrzydzeniem,przykro mi,ale mu nie pomogę,ale tak czy owak,ktoś się musi nim zająć,bo źle skończy,pomyślałam i zadzwoniłam pod numer Straży Miejskiej.

 ,a na łonie natury to nie szkodzi?!

odwiedzin: 691100
do góry